sobota, 6 kwietnia 2013

My first patchwork bed covers


Zanim kupiłam maszynę do szycia, najpierw zakupiłam kilka książek, m.in te dwie:


Lubię patchwork, ponieważ:

- lubię komplikować sobie życie

- ta kompilacja różnych materiałów w jedno sprawia, że przestrzeń nabiera babcinego ciepła, jest kolorowe i gościnne

Potem zamówiłam maszynę. Stała sobie jakieś 3 miesiące w pudle, zanim się za nią zabrałam i przeszłam najpierw techniczne tortury poznawania jej poszczególnych elementów.

Moim pierwszym problemem było nieumiejętność szycia w linii prostej a ten fakt utrudniały mi problemy z pedałem - musiałam się nauczyć go czuć, a z tym było różnie :)

Na pierwszy rzut poszły narzuty na łóżko - chciałam mieć podobne jak w jednej z tych książek. To była dobra lekcja nauki szycia w linii prostej.

Poza tym, nie wiedziałam jak mi wyjdzie za pierwszym razem, więc kupiłam w ciucholandzie poszewki na poduszki i jedną większą szmatę - nie wiem co to było, jakaś zasłona może.... nieważne. 

( Niestety odpada mi farba ze ściany i muszę się wziąć za to w wakacje )

Narzuta ma jakieś 182 na 104 cm. Teraz spełnia drugą rolę - często na niej śpię :)  Kwadraty mają 20cm. Do środka dałam watolinę, którą na kilka metrów zakupiłam na Allegro.






Miałam problemy z dobraniem kolorów - ale teraz już wiem jak to robić: jeśli używamy wzorzystej tkaniny, upewniamy się, że sąsiednie kwadraty będą miały podobny kolor, który występuję na wzorku.
 

Jest pognieciona bo przez ostatnie dwa tygodnie na niej spałam - pod spodem jest niebieskie prześcieradło na gumkę, też z second handu i dzisiaj daje wszystko do prania.

Nabrałam ochoty na coś większego:


W tej kapie watolina jest nieco grubsza, a narzuta cieplejsza. Tez zdarza się, że śpie raz na niej, raz pod nią.

Z drugiej strony wykorzystałam poszewkę na kołdrę.

Nie jest to najlepsze wykonanie, bo to  moje pierwsze kroki w szyciu, ale muszę dodać to są moje ukochane rzeczy, mają już ponad 2 lata i mam do nich sentyment :) 

Wściekły różowy na kwiatkach nie występuje, ale dodaje pieprzyku, bez niego całość kolorostycznie wypadłaby blado. 

Jak zakupię nowy aparat będa lepsze zdjęcia.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz